Voicebot AI

Voicebot w pre-screeningu kandydatów – rekruter dzwoni tylko do właściwych osób

Marta Sobczak Redakcja ACTIO

Na jedno ogłoszenie potrafi wpłynąć kilkadziesiąt zgłoszeń, a decyzję o zaproszeniu na rozmowę i tak podejmuje się na podstawie kilku faktów, których w CV najczęściej nie ma. Kiedy kandydat może zacząć, na jakiej formie współpracy mu zależy, czy ma potrzebne uprawnienia, czy dojedzie na zmianę o szóstej rano. Voicebot może zadać te pytania za rekrutera, zanim ktokolwiek podniesie słuchawkę. Poniżej pokazujemy, jak taki pre-screening układa się od strony przepływu rozmów i SMS-ów oraz co trzeba przygotować, żeby go uruchomić.

Dlaczego CV nie wystarcza do decyzji o zaproszeniu

CV jest dokumentem marketingowym kandydata, a nie odpowiedzią na pytania rekrutera. Opisuje przeszłość, a rekrutacja rozstrzyga się na teraźniejszości i przyszłości. Dlatego pierwsza rozmowa telefoniczna w większości procesów wygląda tak samo: kilkanaście pytań o rzeczy, które można było ustalić w dwie minuty, a część rozmów kończy się w pierwszej minucie, bo kandydat szuka pracy w innym mieście, na innym etacie albo już przyjął ofertę.

Najczęściej brakuje w CV odpowiedzi na pytania o:

To są pytania zamknięte albo prawie zamknięte. Nie wymagają wyczucia, doświadczenia ani oceny człowieka. Wymagają tylko tego, żeby ktoś zadzwonił i je zadał – a to najdroższa i najbardziej powtarzalna część pracy rekrutera.

Jak wygląda rozmowa pre-screeningowa prowadzona przez voicebota

Przepływ jest prosty i celowo krótki. Voicebot AI dzwoni do kandydata z firmowego numeru, przedstawia się, mówi, do jakiej rekrutacji dzwoni, i zaznacza, że jest automatem. Potem zadaje ustalony zestaw pytań – zwykle od czterech do ośmiu – i zapisuje odpowiedzi. Rozmowa trwa dwie, trzy minuty. Na końcu bot mówi, co dalej: że odpowiedzi trafią do rekrutera i że osoba prowadząca rekrutację odezwie się w konkretnym terminie.

Rekruter nie dostaje nagrania do odsłuchania, tylko gotowe podsumowanie: pytanie, odpowiedź, ewentualnie cytat, jeśli kandydat powiedział coś istotnego poza schematem. Podsumowanie może trafić do systemu ATS, do arkusza, na skrzynkę zespołu rekrutacyjnego albo do wszystkich tych miejsc naraz. Dzięki temu przeglądanie listy kandydatów przestaje być zgadywanką: widać, kto jest dostępny od zaraz, kto ma wymagane uprawnienia, a kto odpadł na pierwszym warunku.

Efekt jest taki, że człowiek dzwoni tylko do osób, z którymi rozmowa ma sens. Reszta procesu zostaje bez zmian – rozmowa rekrutacyjna, spotkanie, decyzja. Zmienia się jedynie to, kto wykonuje pierwsze dwadzieścia telefonów.

Kandydat nie odebrał – wtedy zaczyna się SMS

Nieodebrane połączenie to normalny stan w rekrutacji. Ludzie są w pracy, w tramwaju, na budowie albo po prostu nie odbierają nieznanych numerów. Sam automatyczny ponowny wybór numeru niewiele daje, bo kandydat nadal nie wie, kto do niego dzwonił.

Dlatego zaraz po nieodebranej próbie system wysyła wiadomość, która tłumaczy sytuację i daje kandydatowi wybór. Przykładowa treść:

„Dzień dobry, firma XYZ. Dzwoniłem, aby zadać kilka pytań odnośnie CV. Proszę o telefon zwrotny lub informację, o której mogę zadzwonić.”

Ta jedna wiadomość zmienia nieodebrane połączenie w otwartą sprawę. Kandydat wie, kto dzwonił i w jakim celu, więc dużo częściej reaguje. Warstwę SMS-ową buduje się na tym samym API do wysyłki SMS, które obsługuje potwierdzenia i przypomnienia w innych procesach – wiadomości wychodzą z nazwy firmy, a odpowiedzi kandydatów wracają do systemu.

Kiedy kandydat oddzwania

Jeśli kandydat oddzwoni, nie trafia w próżnię ani do menu z wybieraniem tonowym. System rozpoznaje numer przychodzący, dopasowuje go do zgłoszenia w konkretnej rekrutacji i bot prowadzi rozmowę dalej: przedstawia się, przypomina, w jakiej sprawie firma dzwoniła, i zadaje ten sam zestaw pytań. Jeśli poprzednia rozmowa urwała się w połowie, kontynuuje od miejsca, w którym się skończyła, zamiast zaczynać od nowa.

Umówienie przez SMS i punktualność, której człowiek nie utrzyma

Najczęstsza odpowiedź kandydata na taką wiadomość to nie „tak” ani „nie”, tylko godzina. „Proszę po 17.” „Jestem dostępny jutro rano.” „Dopiero w sobotę.” Dla rekrutera to kolejna rzecz do zapamiętania i kolejny wpis w kalendarzu, który i tak się przesunie, bo poprzednia rozmowa się przeciągnie.

Bot nie ma tego problemu. Jeśli kandydat odpisze „proszę po 17:00”, telefon zadzwoni o 17:01. Nie wcześniej, żeby nie złapać go jeszcze w pracy, i nie trzy godziny później, kiedy sprawa dawno wywietrzała mu z głowy. To brzmi jak drobiazg, ale w rekrutacji na stanowiska masowe właśnie na tym etapie najłatwiej stracić kandydata: nie dlatego, że oferta go nie interesuje, tylko dlatego, że nikt nie oddzwonił wtedy, kiedy obiecał.

Ta sama logika działa w drugą stronę. Bot może zaproponować konkretne okno godzinowe, potwierdzić je SMS-em i przypomnieć o nim na kilkanaście minut przed telefonem. Cały ten ruch – połączenie wychodzące, nieodebrane, SMS, odpowiedź, ponowne połączenie – dzieje się na jednym firmowym numerze obsługiwanym przez wirtualną centralę, więc kandydat przez cały proces widzi ten sam numer i wie, kto do niego dzwoni.

Gdzie przebiega granica: bot zbiera, człowiek decyduje

To najważniejszy fragment całego wdrożenia i warto postawić sprawę jasno. Voicebot w pre-screeningu zbiera odpowiedzi. Nie ocenia kandydata, nie wystawia mu punktów, nie odrzuca zgłoszeń i nie decyduje, kogo zaprosić na rozmowę. Rekruter dostaje uporządkowany zestaw faktów i sam podejmuje decyzję – dokładnie tak jak wtedy, gdy sam wykonywał te telefony.

Za taką granicą stoją dwa powody. Pierwszy jest praktyczny: automat nie wychwyci kontekstu, który w rozmowie o pracę bywa rozstrzygający, a pojedyncza odpowiedź rzadko przesądza o dopasowaniu. Drugi jest formalny i etyczny: decyzje rekrutacyjne dotyczą ludzi i powinny zapadać z udziałem człowieka, a kandydat ma prawo wiedzieć, że po drugiej stronie jest automat. Dlatego bot przedstawia się na starcie rozmowy, mówi wprost, że jest systemem automatycznym, i pozwala przerwać rozmowę albo poprosić o kontakt z rekruterem. Kandydat, który nie chce rozmawiać z maszyną, trafia na listę do kontaktu osobistego, a nie do kosza.

Co trzeba przygotować przed uruchomieniem

Wbrew pozorom najwięcej pracy nie leży po stronie technologii, tylko po stronie treści. Zanim taki proces ruszy, potrzebne są:

Zakres zgód i obowiązków informacyjnych przy danych kandydatów oraz przy rozmowach prowadzonych automatycznie bywa różny i zmienia się w czasie, dlatego treść klauzul warto uzgodnić z osobą, która odpowiada u was za ochronę danych.

Od strony technicznej wdrożenie składa się z numeru, z którego dzwoni bot, scenariusza rozmowy, warstwy SMS i integracji z miejscem, gdzie lądują wyniki. U nas realizuje się to na bazie rozwiązań AI w komunikacji spiętych z telefonią, więc firma nie musi budować własnej infrastruktury głosowej ani osobno kupować bramki SMS.

Dla kogo to ma sens

Pre-screening przez voicebota opłaca się tam, gdzie zgłoszeń jest dużo, a pytania kwalifikujące powtarzają się w każdej rozmowie. Najczęściej są to rekrutacje produkcyjne, magazynowe, logistyczne, gastronomiczne i handlowe, agencje pracy prowadzące kilkanaście procesów naraz oraz firmy sezonowo zwiększające zatrudnienie. Im bardziej powtarzalny zestaw pytań i im więcej kandydatów na jedno ogłoszenie, tym większa różnica.

Nie ma natomiast sensu w rekrutacjach eksperckich i menedżerskich, gdzie zgłoszeń jest kilka, a pierwszy telefon jest tak naprawdę rozmową o roli, zespole i motywacji. Tam automat nie oszczędzi czasu, a może zaszkodzić wrażeniu, jakie firma robi na kandydacie.

Podsumowanie

Voicebot w rekrutacji nie zastępuje rekrutera, tylko zdejmuje z niego pierwszą, najbardziej mechaniczną warstwę pracy: dodzwonienie się do kandydata, zadanie kilku pytań, których zabrakło w CV, i umówienie kontaktu na godzinę, która kandydatowi pasuje. Robi to punktualnie, nie zapomina o nikim i nie zniechęca się po trzeciej nieodebranej próbie. Decyzja o zaproszeniu, ocena kandydata i cała rozmowa właściwa zostają po stronie człowieka – i tak powinno zostać. Jeśli chcesz sprawdzić, jak taki proces mógłby wyglądać u Ciebie, napisz do nas i opisz jedną rekrutację, którą prowadzisz najczęściej.

FAQ – najczęściej zadawane pytania o voicebota w pre-screeningu

Czy kandydat wie, że rozmawia z automatem?

Powinien wiedzieć i tak projektuje się takie wdrożenie. Bot przedstawia się na początku rozmowy – podaje nazwę firmy, informuje, że jest automatem, i mówi, po co dzwoni. Kandydat może odmówić rozmowy z botem i poprosić o kontakt z człowiekiem.

Czy voicebot decyduje, kogo zaprosić na rozmowę?

Nie. Bot zbiera odpowiedzi na ustalone pytania i zapisuje je w podsumowaniu. Nie ocenia kandydata, nie punktuje go i nie odrzuca. Decyzję o zaproszeniu podejmuje rekruter, czytając odpowiedzi.

Co się dzieje, gdy kandydat nie odbierze telefonu?

Po nieodebranym połączeniu system wysyła SMS z informacją, kto dzwonił i w jakiej sprawie, oraz prośbą o oddzwonienie lub podanie dogodnej godziny. Jeśli kandydat odpisze na przykład, że po 17, bot dzwoni o wskazanej porze.

Czy bot rozpozna kandydata, gdy sam oddzwoni?

Tak, po numerze telefonu, z którego dzwoni. System dopasowuje numer do zgłoszenia w danej rekrutacji i prowadzi rozmowę od miejsca, w którym została przerwana, albo zadaje pełny zestaw pytań, jeśli to pierwszy kontakt.

Ile pytań powinien zadać voicebot w pre-screeningu?

W praktyce od czterech do ośmiu. Chodzi o fakty, których brakuje w CV: dostępność, forma współpracy, uprawnienia, znajomość języka, gotowość do dojazdu. Dłuższa rozmowa męczy kandydata i podnosi odsetek przerwanych połączeń.

Co jest potrzebne po stronie firmy, żeby to uruchomić?

Numer telefonu, z którego dzwoni bot, lista pytań i dopuszczalnych odpowiedzi, zgoda kandydata na kontakt telefoniczny, klauzula informacyjna o rozmowie z automatem oraz miejsce, do którego trafiają podsumowania: system ATS, arkusz albo skrzynka rekrutera. Resztę można oprzeć na gotowej usłudze voicebota.

Chcesz, żeby pierwsze telefony do kandydatów wykonywał voicebot?

Opisz nam jedną rekrutację, którą prowadzisz najczęściej – przygotujemy scenariusz rozmowy i bezpłatną wycenę w 24 godziny.